,

A po co Ci właściwie to menedżerowanie? – recenzja „Motywacji lidera” Patricka Lencioniego

  • Czy masz poczucie, że powinnaś/-ieneś ufać swoim ludziom na tyle, aby uznać, że mogą sami sobą zarządzać?
  • Czy aby nie jest tak, że nie lubisz się powtarzać i drażnią Cię pracownicy, którzy Cię nie słuchają?
  • Czy godzisz się na to, że uczestnicy zebrania – w tym Ty sam – „wyłączają się” w trakcie spotkania albo wymigują się od udziału w nim, ponieważ muszą się zająć innymi, „ważniejszymi” zadaniami?

Jeśli na którekolwiek z tych pytań odpowiedziałaś/-eś „tak”, być może Twoja decyzja o wejściu w rolę przywódczą została podjęta z niewłaściwych powodów. I – co równie ważne, jesteś najpewniej najlepszą adresatką lub najlepszym adresatem rad, które Patrick Lencioni zawiera w swojej najnowszej książce „Motywacje lidera”.

Zacznij od „dlaczego”

„(…) w większości pozostałych moich książek skupiałem się na tym, jak być liderem: jak kierować zdrową organizacją, jak zadbać o spójność zespołu, jak zarządzać grupą pracowników. Ostatnio doszedłem jednak do wniosku, że niektórzy ludzie nie są w stanie przyswoić sobie tych moich zaleceń, ponieważ na przeszkodzie stoi im powód, dla którego w ogóle podjęli się pełnienia ról przywódczych.”

Patrick Lencioni jest autorem kilkunastu książek biznesowych, skupiających się na zagadnieniach zarządzania organizacją i budowania efektywnych zespołów. Kultową już wręcz pozycją na liście jego dokonań jest „Pięć dysfunkcji pracy zespołowej” – bestseller „New York Timesa”, opisujący trudności, z jakimi najczęściej zmagają się zespoły, a który zdobył uznanie nie tylko w świecie biznesu, ale i sportu. Idee opisane w książce okazały się być bowiem na tyle uniwersalne, że w swoją codzienną praktykę wdrożyło je nawet kilku trenerów ligi futbolu amerykańskiego NFL.

Patrząc na jego dotychczasowe literackie dokonania, wydaje się, że pisząc swą najnowszą książkę „Motywacje lidera” Lencioni zrobił krok w tył, by zamiast rozważań o tym, jak być dobrym liderem, zastanowić się nad tym po co w ogóle wchodzić w rolę przywódczą i jakie cele powinny przyświecać komuś, kto się na to decyduje. Tak, jak radził wcześniej Simon Sinek, Lencioni zaczyna od „dlaczego”.

Irytujący brytyjski akcent

„Motywacje lidera” przybierają znaną z poprzednich książek Lencioniego formę fabuły biznesowej podsumowanej morałem. W roli głównej w najnowszym dziele autora występuje Shay Davis, dyrektor generalny firmy oferującej systemy zabezpieczeń nieruchomości. Organizacja, którą zarządza radzi sobie nieźle, ale nie bardzo dobrze. Choć w jakimś stopniu udaje jej się odpierać ataki konkurenta o ogólnokrajowym zasięgu, nie robi tego tak skutecznie jak inne firmy jej pokroju, działające regionalnie. Kiedy Shay w końcu decyduje się podjąć działanie, które ma pomóc polepszyć pozycję jego firmy na rynku, uruchamia lawinę niespodziewanych wydarzeń. I to wydarzeń, które diametralnie zmienią jego sposób myślenia o własnej roli przywódczej…

Historia Shaya Davisa nie jest typowym case study, do jakich zdołaliśmy się przyzwyczaić – ugrzecznionym, opisanym w dyplomatyczny sposób czy sztampowym. Shay Davis to człowiek z krwi i kości. Nie lubi swojego głównego rywala, czuje wręcz zazdrość na myśl o jego sukcesach, a by jeszcze bardziej wyartykułować swoją niechęć, opowiada żonie jak bardzo irytujący jest jego brytyjski akcent. Ich późniejsze relacje również odbiegają od standardu. Kiedy Shay odbiera telefon od Liama Alcotta, który wręcz wprasza się do niego na spotkanie, czytelnik czuje to samo co główny bohater – dużo zaskoczenie i napięcie, jak dalej potoczy się ta historia i jakie właściwie motywy kierują Alcottem. Ich relacje, kształtowane podczas jednego wspólnie spędzonego dnia, stanowią zderzenie dużej dojrzałości i nieszablonowego myślenia z krótkowzrocznością i postawą obronną. To właśnie ta mieszanka emocji, wątpliwości i zachowań sprawia, że fabularną część „Motywacji lidera” czyta się tak, jak dobrą powieść. Powieść, która zaskakuje i zmusza do refleksji.

Dwie motywacje do przywództwa

Nie mniej ciekawych powodów do przemyśleń dostarcza druga część książki, nazwana „morałem”. Patrick Lencioni identyfikuje dwa źródła motywacji, które przyczyniają się do objęcia funkcji przywódczej i rozróżnienie to jest dość skrajne.

Pierwsza motywacja opiera się na chęci służenia podwładnym, przy jednoczesnej gotowości do ponoszenia wysiłku związanego z dostarczeniem im pewnej wartości. Mówiąc wprost – tak rozumiane przywództwo wynika z poczucia odpowiedzialności i dawania czegoś od siebie na zewnątrz.

Druga motywacja skupia się wokół chęci zdobycia „głównej nagrody”, a więc poważania, władzy, pieniędzy i innych gratyfikacji związanych z zajmowaniem stanowiska kierowniczego. W tym ujęciu lider czerpie z zewnątrz, by uzyskać korzyści dla samego siebie. Jak podkreśla autor: „Przywództwo rozumiane jako nagroda to wyraz przeświadczenia, że rola przywódcza jest formą wynagrodzenia za ciężką pracę.” Co więc myśli lider z taką motywacją? Myśli: jestem szefem, więc mogę robić, co chcę. Nie lubię jakiegoś zajęcia, więc mogę je swobodnie zdelegować komuś innemu. Zasłużyłem na to, by pełnić rolę przywódczą, więc nie będę tracił czasu na „niańczenie” moich podwładnych. A to wszystko prowadzi do krytycznych zaniedbań (wprost wskazanych i omówionych przez Lencioniego), które wpływają nie tylko na efektywność pracy samego lidera, ale i na kulturę pracy całej organizacji.

Kto się liczy w przywództwie?

W dyskusję o jakości motywów do podjęcia roli przywódczej Lencioni wprowadza bardzo ciekawą perspektywę. Pisze: „Wielu ludzi pogodziło się już niestety z myślą, że liderzy myślą przede wszystkim o sobie. Wielu ludzi niczego innego po liderach się nie spodziewa. Pracownicy często mają do czynienia z szefami, którzy interweniują tylko wtedy, gdy leży to w ich osobistym interesie. Dyrektorzy muszą się liczyć z tym, że ich dyrektor generalny nie zrobi nic, co wydawałoby mu się nieprzyjemne lub nieciekawe.” Lencioni wychodzi jednak poza świat biznesu, w którym lider stoi na czele zespołu i od jego działań zależy sukces firmy. Patrzy na tę kwestię szerzej, także z perspektywy społeczeństwa, zarządzanego przez polityków, którzy nie czują odpowiedzialności związanej ze swoją rolą: „Obywatele przywykli już do tego, że ich przywódcy podejmują decyzje na podstawie wyników sondaży – że dla nich liczą się wyłącznie wskaźniki popularności i szanse na reelekcję.” I w tym kontekście, książkę „Motywacje lidera” można śmiało polecić nie tylko tytułowym liderom, ale także tym, którzy mają z nimi do czynienia – podwładnym, współpracownikom, wyborcom, w których zakresie odpowiedzialności leży weryfikowanie motywacji przywódców. Jak przekonuje autor, czas przypomnieć sobie, o kogo tak naprawdę chodzi w przywództwie. A chodzi przecież o dobro tych, którym przywódca powinien służyć.

„Motywacje lidera” Patrick Lencioni

Przekład: Magda Witkowska

Wydawnictwo: MT Biznes

Liczba stron: 210

Cena: 44,90 zł